CIS: W Senacie odbyło się posiedzenie komisji nadzwyczajnej ds. wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji

Centrum Informacyjne Senatu informuje:

Centrum Informacyjne Senatu uprzejmie przekazuje, że 26 stycznia br. odbyło się posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej do spraw wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji, ich wpływu na proces wyborczy w Rzeczypospolitej Polskiej oraz reformy służb specjalnych. Senatorowie wysłuchali mecenasa Romana Giertycha, a także sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku Wojciecha Hermelińskiego, byłego przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej.

Na początku posiedzenia przewodniczący komisji senator Marcin Bosacki poinformował, że obecny szef CBA Andrzej Stróżny i były szef tej służby Ernest Bejda mimo wystosowanego do nich zaproszenia odmówili udziału w posiedzeniach komisji nadzwyczajnej. Odmowę tę przewodniczący komisji uznał za bojkot. W jego ocenie stanowi ona naruszenie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, zgodnie z którą przedstawiciele właściwych organów państwowych są obowiązani do przedstawiania informacji i wyjaśnień na żądanie stałych i nadzwyczajnych komisji senackich w sprawach będących przedmiotem ich zakresu działania.

Jak podkreślił senator Bosacki, odmowa stanowi także naruszenie art. 112 w związku z art. 124 konstytucji, w myśl którego sposób wykonywania konstytucyjnych i ustawowych obowiązków państwowych wobec Senatu określa regulamin Izby, który w art. 63 zobowiązuje przedstawicieli organów państwowych do współpracy z komisją, w szczególności do czynnego udziału w posiedzeniach komisji.

Mecenas Roman Giertych w swoim wystąpieniu przypomniał, że jego odejście z polityki związane było m.in. z protestem wobec nielegalnej inwigilacji wicepremiera Andrzeja Leppera w lipcu 2007 r., a później udziałem jako świadka oskarżenia w procesie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Jak mówił, już w 2015 r. w ramach politycznej zemsty stosowano wobec niego różne metody zastraszania, takie chociażby jak odstraszanie klientów jego kancelarii adwokackiej czy wszczynanie postępowań dyscyplinarnych.

Podjęcie działań związanych z użyciem w 2019 r. systemu Pegasus mecenas Roman Giertych powiązał natomiast z reprezentowaniem przed komisjami śledczymi ówczesnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i jego syna. „Celem tak naprawdę był Donald Tusk” – ocenił. Jak przypomniał, w tym czasie ważyła się też kwestia startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. Przypomniał, że inwigilacji zaprzestano na początku grudnia 2019 r., kiedy było już pewne, iż Tusk nie będzie się ubiegał o prezydenturę.

Mecenas Roman Giertych stwierdził jednocześnie, że z jego telefonu „zasysano ogromne pliki różnego rodzaju informacji, dokumenty, zdjęcia”. „Nie tylko Pegasus był używany do śledzenia mnie na bieżąco, ale po prostu gromadzono dane z mojego telefonu” – mówił. W jego przekonaniu, materiały w ten sposób pozyskiwane były też wykorzystywane do oczerniania go w telewizji publicznej, a pozyskiwanie informacji ze skrzynki pocztowej jego kancelarii uznał „za pierwsze znane mu tak rażące naruszenie tajemnicy adwokackiej i ochrony prawa do obrony jego klientów”. Jak dodał, ma podejrzenie „graniczące z pewnością”, że ten system niemal do chwili obecnej był używany wobec jego skrzynki mailowej.

W ocenie mecenasa Romana Giertycha wszystkie sprawy związane z inwigilacją i wydarzeniami wokół b. szefa CBA Pawła Wojtunika, senatora Krzysztofa Brejzy i jego żony, i wobec niego samego, prowadzi zorganizowana grupa przestępcza, działająca na szczytach polskich służb specjalnych i prokuratury, której celem jest zastraszanie i zwalczanie demokratycznej opozycji. „Z tego PiS zrobił centrum swej władzy. Bez tego rozsypaliby się jak domek z kart” – mówił Roman Giertych. Wszystkie postępowania prowadzone wobec niego przez CBA uznał za bezprawne, ponieważ jak podkreślił, od 2007 r. nie jest funkcjonariuszem publicznym. Wszelkie działania prowadzone wobec siebie uznał za „ciężkie przestępstwo” za które w „normalnym kraju” grozi kara 5 lat.

Następnie członkowie komisji wysłuchali sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i byłego przewodniczącego PKW Wojciecha Hermelińskiego. Senatorowie chcieli dowiedzieć się, jaki wpływ na wynik wyborów w 2019 r. miała inwigilacja przy użyciu systemu Pegasus szefa kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej senatora Krzysztofa Brejzy.

Jak ocenił sędzia Wojciech Hermeliński, wybory na pewno nie były równe, ponieważ istnieją doniesienia, że strona rządząca mogła pozyskiwać i wykorzystywać informacje dotyczące szeregu zagadnień związanych z kampanią partii opozycyjnej. „Tego rodzaju działania, jak inwigilowanie senatora Brejzy, ma wpływ na wynik wyborów, kwestia tylko jak doprowadzić do tego by Sąd Najwyższy w swojej uchwale uznał, że tego typu naruszenia w protestach wyborczych są podstawą do unieważnienia wyborów” – mówił sędzia Hermeliński, przyznając jednocześnie, że przy obecnym stanie prawym jest to dosyć mało prawdopodobne. „Nie chcę powiedzieć, że wybory, które nastąpią będą wyborami nieuczciwymi, mam nadzieję, że one takie nie będą, ale to, co się stało, to dobrze nie wróży” – ocenił b. szef PKW.

W swoim wystąpieniu odniósł się on też do kontroli sądów nad wnioskami o podsłuchy, którą uznał za iluzoryczną, a tłumaczenia rządzących, że jeśli ktokolwiek był podsłuchiwany, to zawsze była na to zgoda sądu, za całkowicie nieprzekonujące. „Trzeba liczyć na to, że ustawodawca tak dostosuje przepisy dotyczące służb, jeśli chodzi o prowadzenie przez nie działalności operacyjnej, że będą one dawały gwarancje dla obywateli, że nie będą bezpodstawnie podsłuchiwani, a wybory będą uczciwymi i równymi” – powiedział Wojciech Hermeliński.

W związku z doniesieniami Citizen Lab o użyciu w 2019 r. systemu Pegasus do inwigilacji lidera AgroUnii Michała Kołodziejczaka i współautora książki o szefie MSWiA Mariuszu Kamińskim, Tomasza Szwejgierta, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej senator Marcin Bosacki zapowiedział zaproszenie ich do wystąpienia przez komisją.

Z poważaniem

Kancelaria Senatu, Centrum Informacyjne Senatu – Dział Prasowy

UWAGA: komunikaty publikowane są w serwisie PAP bez wprowadzania przez PAP SA jakichkolwiek zmian w ich treści, w formie dostarczonej przez nadawcę. Nadawca komunikatu ponosi odpowiedzialność za jego treść – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy Prawo prasowe.(PAP)

krz/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wykorzystujemy pliki cookies.    Polityka Prywatności    Więcej
AKCEPTUJĘ